WYDAWNICTWO PIERWSZE: książki dla przyjemności

Crème de la crème,
czyli Literackie Nagrody IBBY

(fragment tekstu o wszystkich nagrodzonych książkach)
Joanna Olech

Kto pierwszy wpadł na pomysł, że o wojnie należy pisać beznamiętnie, a wtedy efekt jest bardziej przejmujący? Nie oceniać, nie sądzić, nie “wszechwiedzieć”, tylko patrzeć uważnie i świadczyć. Joanna Rudniańska kurczy się, dziecinnieje, przybiera postać kilkuletniej dziewczynki i z tej perspektywy opisuje wojnę.

“Akacja, okupacja, kolacja, kapitulacja...” – powtarza w kółko mała Helena, skacząc przez skakankę, dumna z nowo zapamiętanych słów. A potem zakłada opaskę z niebieską gwiazdą, która “pasuje jej do płaszczyka” (prezent od chłopca z sąsiedztwa) i skacząc dalej, okrąża całą prawobrzeżną dzielnicę Warszawy, gdzie mieszka. To czarodziejska opaska. Tomek mówi, że “kto ją nosi, widzi to, czego inni nie widzą”. Helena niewiele rozumie, ale uważnie strzyże uchem, kiedy dorośli rozmawiają. Z mimochodem złowionych zdań mozolnie składa dziecięcą mądrość. W środku okupacyjnej biedy nie je czekoladowych kasztanów przywiezionych przez wujka Eryka, który podpisał volkslistę, wstąpił do SS i “zamienił się w Niemca”. Sąsiedzi znikają, przenoszą się do getta. Siostra pana Kamila zostawia Helenie na przechowanie swoją kotkę-bez-imienia. Kotka na zawsze pozostanie “Kotką Brygidy”. Ten żywy depozyt w istocie jest metaforą – pamięcią? winą? świadkiem?

To piękna książka, zapełniona żywymi ludźmi. Jest tu cała galeria postaci – niegodziwcy, przyzwoici oportuniści, tchórze i mimowolni herosi. Straszna i poczciwa zarazem gosposia Stańcia – antysemitka, pobożny tłumok. A wszyscy opisani szczerze, z pokorą i zuchwałą odwagą dziecka. Dziecko nie przyznaje sobie prawa do oceny, nie sądzi i nie interpretuje. Tylko widzi i czuje. Reszta to nasza – czytelników – sprawa. Gdybym była ministrem edukacji, wpisałabym tę książkę bez zwłoki na listę lektur gimnazjalnych.

Powrót do działu +W prasie+ »